Jadę samochodem. Czytam. Coś na kształt biografii nieprzeciętnego człowieka, słynnego naukowca, który szukał w życiu odpowiedzi.
Nie, nie szukał, mylę się. Starał się ją odnaleźć. Wszak szukanie a podejmowanie prób odnalezienia to czasem coś zupełnie innego.
Kończę książkę, zaczynam następną. Przywilej pasażera na trasie długodystansowej. Przywilej matki, której dziecko unieruchomione jest w foteliku na tylnym siedzeniu. Przypominam sobie czasy gdy czytałam w podmiejskich. Też w trasie. Jak na ironię- najtrudniej czyta się w domu. Po dwie kartki na krzyż. Wtedy i teraz. W czasie wyrwanym z bezwzględnych szponów codzienności. A w środkach komunikacji taki luksus. Książki, audiobooki…

Kolejna niby biografia. Znów o dążeniu do znalezienia sensu. Odpowiedzi.
Mój poprzedni bohater dnia wspierał się w poszukiwaniach fizyką, grzebaniem w galaktykach i kosmosie, obliczeniami a ten czymś ponad to. Czymś, czego obliczyć się nie da.

Siłą rzeczy wieczorem zasypiam z pytaniami w głowie.
Budzę się w górskim domu, w środku nocy, gdzieś na końcu świata. Brak ulicznych latarni determinuje całkowitą ciemność.
Słychać tylko świerszcze. Na obu policzkach czuję oddechy.
Obok ciepło rozgrzanych ciał, którym letnia, gorąca noc lekko zakłóca spokojny sen.
Włosy jednego na moim ramieniu. Ręka drugiego na udzie.
Leżę tak sobie pomiędzy moimi chłopakami i wiem, że nie muszę niczego szukać. Prosta historia. Moim sensem są oni.

***

A foty z wakacji. Gorce, Kraków.

Podobne wpisy znajdziesz na www.grazine.pl

DSC_0125DSC_0111DSC_0130DSC_0146DSC_0225DSC_0227DSC_0231DSC_0232DSC_0244DSC_0245DSC_0246DSC_0250DSC_0255DSC_0260DSC_0266DSC_0273DSC_0307DSC_0316DSC_0320DSC_0321DSC_0325DSC_0338

by

logo_parentigowy

Pin It